Tallin, Estonia

Ostatni dłuższy postój w drodze do domu czyli Tallin i kolejne 3 dni.
Pobyt Alexa przypadł na początek lutego. Temperatury były w granicach  -26 stopni. Więc mróz dawał nieco w kość zwłaszcza, że za Alexem już kilka mroźnych dni.
Drogę z Tallina do Petersburga postanowiliśmy pokonać autobusem. Znów skorzystaliśmy ze znanej już nam firmy Ecolines.

Jak do tej pory wrażenia Alexa z podróżowania z nimi były całkiem pozytywne. Jednak ta podróż wyjątkowo zapadła Alexowi w pamięć. 

Mróz na dworzu, a w autokarze przez całą drogę nie działało ogrzewanie! Droga krótka nie była, bo jednak przejechanie ok 380 km + czas spędzony na granicy chwilę zajmuje. Także dość szybko wyglądem Alex przypominał gigantyczny sopel lodu!

Jednak nie wszystko  co źle się zaczyna tak się kończy. Miasto naprawdę Alexa urzekło! 

Pobyt tutaj stanowi swego rodzaju spotkanie średniowiecza z nowoczesnością. Klimat miasta przypomina nieco – Rygę. nNic to jednak dziwnego z racji, że kraje te graniczą ze sobą.

Kilka faktów:
1. Estonia szczyci się darmowym dostępem do internetu (w autobusach, pociągach itp). Jak Alex wyczytał posłowie mogą brać udział w posiedzeniach parlamentu z najdalszych zakątków świata 😉
2. To Estończycy wymyślili skype.
3. Waluta: euro.
4. Podobno Estonia jest krajem, który ma najwięcej kraterów po uderzeniach meteorytów (na jednostkę powierzchni) na świecie.

Jedna z wierz wokół miasta. Jeśli  pamięć Alexa nie myli to oryginalnie było 46 baszt,  do dziś przetrwało 26.

Wejście do restauracji Olde Hanse, w sklepach można kupić piwo o tej samej nazwie. 

Z innych charakterystycznych rzeczy dla Estonii warto wspomnieć Cider. Można go kupić w wersji alkoholowej i bezalkoholowej. Znany i chętnie przywożony przez turystów jest likier Vana Tallinn.


Pierwszym muzeum do, którego wybrał się Alex było Muzeum Miasta Tallina.

 Makieta starówki.

Warto się wybrać. Ciekawe eksponaty, niedrogie wejście.

Alex wybrał się też do muzeum Kiek in de Kok. Tutaj też warto zajrzeć jeśli mamy trochę nadprogramowego czasu.

Widok z wieży na miasto.

Stanowczo jednak Alex odradza wizytę w muzeum discovery. Strata czasu i pieniędzy. Do tego strasznie zimno w środku! Część eksponatów nie działała jak powinna albo wcale. 

Każde miasto powinno zobaczyć się nocą. Także pomimo niesprzyjającej aury pogodowej Alex ruszył na miasto!

 Ratusz.

Udało się nam nawet tego dnia pójść na łyżwy. Tuż przy starówce trafiliśmy na bezpłatny dzień szaleństwa na lodzie.

Kościół protestancki, który swym wystrojem znacznie odbiega od tego do czego przywykliśmy w kościołach katolickich czy cerkwiach.

Widok na starówkę z jednego z punktów widokowych.

Alex może śmiało polecić dwa miejsca, gdzie warto się udać celem zapełnienia żołądka 😉 Choć znalezienie ich przysporzyło nie małego problemu. Łatwo jest je minąć, więc trzeba się uważnie rozglądać.
1. Kompresor, ulica Rataskaevu 3, gdzie można za około 3,5-4 euro zjeść dużego smacznego naleśnika i napić się grzanego wina za 2,5 euro.
2. Eat cafe (strona internetowa o tu), gdzie moim faworytem stała się kremowa zupa marchewkowa za 1,3 euro.

Taka dama bądź dżentelmen często stoją przed wejściem do sklepów z pamiątkami, ubrani w sweter z tradycyjnym wzornictwem.

Podsumowując:
+ Ciekawe muzea
+ Starówka i jej „ścisły” charakter
+ Brak większych problemów z dogadaniem się po angielsku ( po rosyjsku też można)
+ Dostępność Wi-fi 
+ Pozytywne nastawienie do turystów ze strony mieszkańców
+ Dobrze działająca informacja turystyczna

Co warto zobaczyć?

  • Vanalinn – czyli tallińska średniowieczna starówka.
  • Kalamaja – najstarsze tallińskie osiedle, byłe więzienie oraz mieszkanka sowieckiej architektury z drewnianymi romantycznymi domkami.
  • Muzeum miasta.

4 thoughts on “Tallin, Estonia”

  1. Z ta informacją to brzmi śmiesznie, ale za często się nie zdarza ..;) w Moskwie nie znalazłam żadnej.. a Petersburgu była ale raczej średnia.. a w Tallinie i duży wybór darmowych planów miasta, można sprawdzić ceny muzeów .. no ogólnie polecam 😉

  2. Klimat na tallińskiej starówce powala, dośiadczasz przeniesienia w inną epokę. Ciekawe, Sowietom udało się nie zniszczyć jej charakteru przez okres "Republiki".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *