Hiszpania – samochodem

Są takie okazje w życiu, które pojawiają się tyko raz. Jeśli się z nich nie skorzysta to po prostu przepadły i tyle. 
Łapiąc kiedyś stopa w Bieszczadach, pan kierowca zaproponował, że może nas podwieźć, aż na Węgry do Tokaju, bo jedzie tam akurat i przyda mu się towarzystwo w czasie drogi. My jednak w planach mieliśmy powrót do Trójmiasta. Do dziś żałujemy, że nie pojechaliśmy. 
Gdy na horyzoncie pojawiła się możliwość spędzenia 3 tygodni w północnej Hiszpanii mając do dyspozycji przestronne mieszkanie, długo się nie zastanawialiśmy. 
Szybko sprawdziliśmy możliwe połączenia lotnicze, niestety okazały się one poza naszym zakresem finansowym. Tak zapadła decyzja, że jedziemy samochodem. 
Auto: Nissan Terrano 
W aucie: 4 dorosłych, 3 dzieci (2 w wieku wczesnej podstawówki, 1 niemowlę – 5 miesięczne). 

Hiszpania jest naprawdę na drugim końcu Europy, także jakby nie patrzeć na mapę chwilę się tam jedzie. Choć na początku ambitnie planowaliśmy podzielić trasę na dwa dni, to koniec końców głos rozsądku jakoś się przebił i trasa wyglądała następująco: 

Dzień 1 Gdańsk – Szczecin Przyjemnie i krótko. Choć pogoda średnia to popołudniowy spacer po Szczecinie zaliczony. Będąc w Szczecinie warto zajrzeć do Muzeum Techniki i Komunikacji. My na pewno do Szczecina jeszcze wrócimy! 
Dzień 2 Szczecin – Antwerpia Naprawdę BARDZOOOOOOOO długi dzień w samochodzie. Nawet fakt, że większość drogi prowadziła przez niemieckie autostrady nie pomógł w starciu z ponad 900 km drogi. Zwłaszcza, że auto mieliśmy dość załadowane (dla przypomnienia 7 osób + DUŻO bagażu) to i prędkości zawrotnych nie osiągaliśmy. Na cale szczęście tu wykazaliśmy się przy planowaniu trasy i po 13h w aucie następny dzień przeznaczyliśmy na zwiedzanie Antwerpii (tj dzień 3). 

Dzień 4 Antwerpia – Bourges Tym razem kilometrów troszkę mniej, bo ok 620. Czasowo jednak podobnie. Ze względów ekonomicznych wybraliśmy trasę z pominięciem autostrad, a że autostrady francuskie bywają zakorkowane to i pewnie była to dobra decyzja. Piękne widoki i urokliwe małe francuskie miasteczka umilały drogę. Początkowo planowaliśmy jechać płatnymi autostradami we Francji, ale po podliczeniu opłat poszczególnych odcinków wyszło nam ok 700 zł w jedną stronę (aż takiej sumy nie mogliśmy przeznaczyć z wyjazdowego budżetu). 
Dzień 5 Bourges – Pampeluna Ostatnie 700 km. Ciepło! Nawet bardzo. W przetrwaniu kolejnego długiego dnia w aucie pomagał fakt, że to już ostatni dzień! Całość trasy pokonana za dnia. 

Co zaskoczyło nas w czasie wyjazdu i co warto wiedzieć do Hiszpanii: 

Mała ilość stacji benzynowych we Francji. W niedziele stacje benzynowe w większości są nieczynne, na tych bezobsługowych rzadko bywa gaz. Napis czynne 24/h oznacza, że jest to stacja samoobsługowa. Gaz jest niewiele tańszy od benzyny i bardzo kiepskiej jakości. 
Belgia natomiast zaskoczyła nas bardzo pozytywnie ceną gazu – w przeliczeniu wychodził po około 1,20zł podczas gdy w Polsce gaz był akurat w okolicy 2,50zł. W Belgii i we Francji trzeba się przygotować, że w weekendy ilość miejsc, gdzie można zatankować samochód jest ograniczona. 
Belgijskie frytki w Belgii wcale nie są smaczne! Trzeba się wybrać do Holandii celem konsumpcji dobrych Belgijskich Frytek ;p 
Droga prowadząca do mostu Gorges d’Holzarte we Francji jest naprawdę wąska i stroma. Choć w góry zapuszczamy się stosunkowo często to tutaj naprawdę byliśmy ogromnie zaskoczeni. Nigdy wcześniej pokonanie około 15 km samochodem nie zajęło nam ponad godziny (no chyba, że w korkach to co innego)! 
W Hiszpanii jest mnóstwo ROND. Rondo na rondzie, rondem pogania. Nawet przy wjeździe na parking do marketu. Różnica cen pomiędzy Francją, a Hiszpanią jest ogromna. Większość produktów we Francji jest 1,5 do 2 razy droższa niż w Hiszpanii. Ogólnie ceny w Hiszpanii są do przeżycia, choć niektóre produkty mają naprawdę abstrakcyjne ceny jak papier toaletowy (około 11euro), ziemniaki (3-4euro/kg) czy chleb (od 3 euro w górę). Z kolei wino nadające się do spożycia można nabyć już za 1 euro. Najedliśmy się również bagietek za wsze czasy. Z uwagi, że chleb jest w Hiszpanii bardzo drogi, wszyscy kupują bagietki w cenie od 0,3 euro (w markecie). 
Pomimo licznych prób nie udało nam się kupić w Hiszpanii wody gazowanej, więc wygląda na to, że nie mają jej w swojej ofercie. 
W hiszpańskich sklepach wszechobecne są wiszące wielkie udźce mięsa, które jakoś nas odstraszały. Za to z całego serca możemy polecić melony i ziemniaczane danie tortilla. 
W wielu miejscach są punkty z wodą, gdzie można nieco się schłodzić.
Hiszpania jest naszym numerem 1 dla dzieci! Takich placów zabaw jak tutaj chyba nie znajdziemy nigdzie indziej!

To teraz najważniejsze pytanie za ile? 

Za nocleg w Hiszpanii płacić nie musieliśmy, bo zatrzymywaliśmy się u znajomych. Także jeden z głównych kosztów odpadł. Szczecin – 35zl/os. Antwerpia – 10 euro/pokój (po znajomości) Francja (Bourges)- 40 euro/pokój 3 os. 
Paliwo – tu poszło sporo, bo 3 tysiące zł w obie strony. No ale jakby nie patrzeć autko jest dość paliwożerne, do tego było mocno załadowane. 
Jedzenie – zabraliśmy ze sobą sporo zapasów z PL w postaci makaronów, sosów w proszku itp. Także nieco na tym zaoszczędziliśmy. Od makaronu zresztą musieliśmy sobie potem w domu zrobić mały odwyk 😉 
Cały koszt w przeliczeniu na rodzinę zamknął się w kwocie około 2500zł

Przed wyjazdem polecamy: 

Sprawdzić czy GPS na pewno ma dobrze wgrane wszystkie mapy; u nas okazało się, że nie wszystkie mapy działały prawidłowo. 
Jeśli jedzie się autem zaopatrzonym w instalację LPG to trzeba zakupić odpowiednie przejściówki do tankowania i nastawić się, że całej trasy pokonać się na gazie nie da albo jest to prawie niemożliwe! 
Planując trasę poprzez mapę google należny doliczyć do czasu wyliczonego przez stronę czas na tankowanie, przerwy itp. Strona google wylicza czas przejazdu przy użyciu maksymalnej prędkości na danym odcinku, także jeśli ktoś nie jest demonem prędkości albo jeździ ekonomicznie to czas przejazdu również wydłuża się w stosunku do wyliczeń. 
Oczywiście nie obyło się bez motoryzacyjnych przygód, ale ze wszystkich wyszliśmy cało.
Łączna ilość kilometrów jaką pokonaliśmy w czasie wyjazdu to ponad 6000km. Bez chwili wachania stwierdzamy, że był to jeden z najlepszych naszych urlopów.
  • Ale kompilacja! Bardzo udana. 🙂

  • Byłem w Hiszpanii, Rewelacja 🙂 Muszę się jeszcze tam kiedyś wybrać z rodzinką

  • Osobiście jeszcze mi się nie zdarzyło wybrać do Hiszpanii, ale moja dziewczyna już była i jest tak zachwycona, że z całą pewnością w końcu wybierzemy się razem.

    • Polecam z całego serca! Planuje wybrać się jeszcze za jakiś czas do Hiszpanii w inny rejon W razie pytań pisz 🙂

  • Jeśli chce się poznać lepiej Hiszpanię, zwłaszcza małe miasteczka, gdzieś na uboczu, to samochód jest niezbędny. Z tym że według mnie dużo lepiej polecieć do Barcelony lub Madrytu tanimi liniami i tam wynająć samochód. Wychodzi mnie niż 100 zł za dzień.

    • My jechaliśmy w 7 osób ( 4 dorosłych + 3 dzieci). Mieliśmy jedno auto i tylko dwóch kierowców, więc dla nas lepiej wyszło autem. Mieliśmy w tamtym momencie duże auto terenowe. Sprawdzaliśmy ceny przelotów ale w potrzebnym nam okresie wychodziło nam kilkukrotnie drożej niż autem. Planujemy się jednak wybrać za jakiś czas do samej Barcelony samolotem na kilka dni.