Bieszczady, Mała / Wielka Rawka z dzieckiem

Za nami ostatni długi wakacyjny weekend. Długo zastanawialiśmy się jaki obrać plan, zwłaszcza, że od 22 zaczynamy urlop. W czwartek wieczorem podjęliśmy decyzję, że jedziemy na długi weekend w Bieszczady! Zarezerwowaliśmy nocleg z piątku na sobotę i spakowaliśmy auto. Nieoczekiwanie w piątkowe przedpołudnie okazało się, że weekend przestał być długi, bo w poniedziałek musimy być na 8.00 w pracy.
.
Z Pomorza w Bieszczady autem przy dobrych wiatrach jedzie się minimum 10/11h. Także wyjeżdżając w piątek po pracy i wracając na poniedziałek do pracy czasu niewiele. Nastawiliśmy się jednak już na wyjazd, zarezerwowaliśmy nocleg, więc pomyśleliśmy: „Raz kozie śmierć, jedziemy!” Czy było warto?

Zdecydowanie TAK!
Dlaczego? 
Po pierwsze sprawdziliśmy jak aktualnie nasza 1,5 roczna pociecha znosi długą jazdę autem. Było naprawdę nieźle. Musimy tylko pokombinować, bo spryciula w parę sekund wyplątuje się z pięciopunktowych pasów.
 .
Dzięki temu krótkiemu wypadowi w Bieszczady wiemy jak planować drogę w czasie nadchodzącego wielkimi krokami urlopu. (Plany mamy całkiem ambitne bo szacujemy, że przejedziemy ok 4 tys km).
 .
Po drugie po długim tygodniu taki restart od pracy jest naprawdę potrzebny, nawet jak trwa zaledwie 24h. Brak zasięgu telefonicznego! Cisza spokój i słychać głównie odgłosy przyrody.
 .
Po trzecie za każdym razem gdy spędzamy czas w podróży, poza domem spędzamy razem na 150%.
 .
Z racji, że czasu mieliśmy niewiele wybraliśmy się na Małą i Wielką Rawkę. Choć szlak nie jest długi, ok 1,2h do góry od parkingu do Małej Rawki, to można się nieźle zmęczyć. Zwłaszcza z dodatkowym obciążeniem na plecach w postaci dziecka w nosidełku.  Z Małej Rawki przejście na Wielką Rawkę to już w zasadzie formalność – 20 min.
. 

W tym roku Bieszczady nas jednak zaskoczyły. Nie były to te same Bieszczady, które odwiedzamy zwykle. Zazwyczaj po drodze mijamy dosłownie kilka osób, tym razem czuliśmy się jak na Krupówkach. Ludzi naprawdę mnóstwo. Przepełnione parkingi. Na szlakach (jak na warunki Bieszczadzkie) tłoczno!

.
Miejscowi raczej nie będą narzekać na kiepski sezon. Takich tłumów jeszcze nie widzieliśmy w tej okolicy.
.
Bieszczady, Mała/Wielka Rawka

.
Widoki niezmiennie piękne! Mała większą część drogi spędziła w nosidełku. Była zresztą z tego faktu całkiem zadowolona i niejedna mijana osoba po drodze jej zazdrościła 😉

 .
Dzięki temu, że szlak jest stosunkowo krótki idealnie nadaje się na wspólne górskie wędrówki z dzieckiem. Całodzienna wyprawa może jeszcze nie do końca spodobać się maluchom w tym wieku. Na szczycie zrobiliśmy mini piknik. Zjedliśmy przygotowane wcześniej kanapki, powygłupialiśmy się, a gdy Mała się wybawiła i nieco opadła z sił, zapakowaliśmy ją do nosidełka i ruszyliśmy w drogę powrotną.
..
Informacje praktyczne:
  •  wejście na szlak 6zł (osoba dorosła)
  • parking przy szlaku – my płaciliśmy 12zł
  • Jeśli wybieracie się z dzieckiem w góry i macie nosidełko podobne do naszego (u nas TULA) to warto wziąć dla Malucha rzeczy na przebranie, Po intensywnym podejściu pod górę mogą się przydać 😉
Ile trwał nasz „długi” weekend?
Wyruszyliśmy w piątek po pracy ok 18. Postój na nocleg w Kielcach. Sobotnie przedpołudnie w aucie. Popołudnie na szlaku! Niedzielne przedpołudnie to błogie lenistwo! Około 16 wsiedliśmy znów do auta i ruszyliśmy do Trójmiasta. Ok 3 w nocy jesteśmy na miejscu! O 8.00 już gotowa do pracy. To był krótki, bardzo intensywny ale bardzo udany weekend!

A Wam jak minął długi weekend?
.

  • Długi CO? 😀

  • Kilka dni temu śmigałem rowerem po Bieszczadach. Gdybym miał więcej czasu to zostawiłbym rower na jakimś parkingu i wszedł na tzw. trójstyk. Może za rok czy dwa się uda.

  • Znajomi niedawno wrócili z Bieszczad, teraz twój wpis….musimy kiedyś pojechać w końcu w te góry 🙂

    • Jedzcie, jedzcie! Nas tam ciągnie strasznie, chociaż raz w roku staramy się zajrzeć 😉

  • Szaleni Wy!!! 😉 Musicie chyba bardzo kochać te góry. My dziś ostatni dzień w Trójmieście- już tęsknimy, ale jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego jedziemy właśnie w góry.

  • My długi weekend spędziliśmy nad Jeziorem Nyskim. Natomiast w Bieszczadach też kiedyś byliśmy, ale w tych bardziej komercyjnych rejonach (Polańczyk, Solina) – a w okolice Wetliny tylko podjechaliśmy z ciekawości, lecz pogoda skutecznie nas stamtąd przepędziła. Cieszę się bardzo, że mieliście udany wypad 🙂

    • Pogoda niestety jest u nas mocno nieprzewidywalna. A deszczowe Bieszczady skutecznie odstraszają.. ale jak się trafi na piękną Polską złotą jesień to idzie się zakochać!;)

  • moje klimaty… kocham kocham kocham …

    • My też… tylko mamy strasznie daleko 🙁

  • W Bieszczadach z dziećmi jeszcze nie byliśmy. Kuszą, oj kuszą 🙂 Lubię takie szybkie wyprawy, podobnie jak te długie. My długi weekend spędzaliśmy w Świnoujściu.