Jak się przygotować do długiej podroży samochodem z niemowlakiem?

Martyna ma dopiero 8 miesięcy, a już pokonała samochodem około 10 000 km. Chyba całkiem niezły wynik 😉 Jak już wspominaliśmy wcześniej nie polecamy wrzucać malucha na głęboką wodę serwując mu cały dzień w aucie. Jeśli planujemy urlop w miejscu, od którego dzieli nas kilkaset kilometrowy musimy o tym pomyśleć ze sporym wyprzedzeniem czasowym, stopniowo sprawdzając jak dziecko znosi coraz dłuższe trasy. 

Zabraliśmy Martynę na pierwszy weekendowy wyjazd gdy ten skończyła 6 tygodni. 1,5 godziny w jedną stronę jest na pierwszy raz w pełni wystarczające. Potem były rożne nieduże wycieczki. Gdy skończyła 3 miesiące wybraliśmy się samochodem z Trójmiasta do Wrocławia. Nie da się ukryć, że był to już większy sprawdzian, który zdaliśmy celująco. Dojechaliśmy bez problemów w obie strony.
Na wielu stronach internetowych znaleźliśmy informację, że duża część rodziców rodziców poleca jazdę nocą. Jednak my jesteśmy zdecydowanym zwolennikiem jazdy w dzień i nasz organizm jasno nam komunikuje, że noc jest od SPANIA. Nie wiem jak to działa ale ledwo zaczyna się robić ciemno, a za kierownicą oczy zaczynają się same zamykać.
Z racji, że Martyna dobrze znosi jazdę autem, to zapadła decyzja o wyjeździe na urlop samochodem do Hiszpanii. Gdy miała 5 miesięcy ruszyliśmy na 3 tygodniowe wczasy. Mogę śmiało powiedzieć, że był to jeden z najlepszych wyjazdów, na jakim byliśmy do tej pory!

Co naszym zdaniem jest ważne gdy planujemy długą podróż samochodem:

I. Dobrze dobrany i wygodny fotelik samochodowy. Najlepiej aby był wpinany w specjalną bazę montowaną na siedzeniu w aucie. Co prawda jest to droższe rozwiązanie ale dzięki temu dużo sprawniej przebiega operacja wsiadania i wysiadania z auta. Drugim plusem bazy jest to, że maluch możne swobodnie machać nóżkami, ponieważ pas nie przechodzi nad nogami dziecka, jak w momencie tradycyjnego wpięcia. Trzeci to oczywiście względy bezpieczeństwa. Fotelik wpięty w bazę jest dużo stabilniejszy. Wpinając raz prawidłowo bazę, za każdym razem mamy pewność, że fotelik jest prawidłowo zamontowany. Przed zakupem fotelika koniecznie przymierzcie go w swoim aucie. Nie każdy fotelik można prawidłowo zamontować w każdym aucie!
http://dzidziusiowakraina.pl/

Równie wygodnym rozwiązaniem jest możliwość wpięcia nosidełka w stelaż wózka.

II. Przy każdym postoju nawet tym krótkim warto wyjmować dziecko z auta, aby się z nim chwilę pobawić i popodrzucać 😉
III. Odpowiednio spakowane bagaże. Przy kilkudniowej podróży należy podzielić sobie rzeczy następująco:
-bagaż główny z którego nie będziemy potrzebowali rzeczy w czasie drogi;
-nieduża torba z rzeczami na drogę (ubrania na przebranie, pieluchy itp);
-siatka z rzeczami którą będziemy mieli koło siebie w aucie, a w niej: zabawki, książeczka do czytania, butelka, odmierzone porcje mleka, termos w gorącą wodą, woda w butelce, przekąski. Oczywiście wszystko z umiarem.
IV. Chusta – osobiście uważamy ją za genialne rozwiązanie przy kilkumiesięcznych maluszkach. Wiele osób obawia się czy poradzi sobie z motaniem maluszka. Jest mnóstwo filmików instruktażowych, a w szkołach rodzenia często organizowane są kursy. To naprawdę nie jest trudne! Przy starszych dzieciach warto pomyśleć o nosidle ergonomicznym.

V. Jeżeli droga do miejsca docelowego zajmuje więcej niż 2-3 dni warto po drodze zaplanować dzień odpoczynku, który przyda się wszystkim. I małym i dużym.

VI. Przy kilku miesięcznym dziecku nieodłączny jest temat przewijania. Jako przewijaka używaliśmy dosłownie wszystkiego – fotel w samochodzie, ławka na stacji. Po kilku razach dochodzi się do takiej wprawy, że aż sam człowiek jest zaskoczony. Niemniej jednak dla komfortu wszystkich warto zaopatrzyć się w przewijak turystyczny. Zajmuje mało miejsca. Można kupić go dosłownie za paręnaście złoty na allegro.

VII. Jedzenie i pieluchy. Oczywiście można kupić na miejscu zwłaszcza jeżeli wybieramy się w inny rejon Polski. Za granicę warto jednak zabrać zapas mleka i pieluch aby uniknąć dodatkowych “atrakcji” na miejscu. Produkty tej samej firmy potrafią się różnić w zależności od tego na jaki rynek są przeznaczone.

VIII. Zabawki. Są oczywiście potrzebne ale w rozsądnych ilościach. Na zdjęciu poniżej nasz zestaw na cały wyjazd. Był on w pełni wystarczający. W zasadzie, można by go nawet jeszcze bardziej zredukować ale kwestia miejsca nie była dla nas priorytetem. Same zabawki były nam potrzebne w zasadzie tylko w czasie długich przejazdów autem. Będąc na miejscu korzystaliśmy z nich naprawdę sporadycznie.

1. Krowa z szeleszczącymi nogami, z małą krówką w brzuszku.
2. Świnka – to od niej zaczęła się miłość do wszelkiego rodzaju piłek. Treningi w łapaniu świnki zdawały się nie mieć końca 😉
3. Piłka – rewelacyjna, na dodatek można ją przywiązać do fotelika czy wózka, dzięki temu nie zgubimy jej gdzieś po drodze.
4. Nie odkryliśmy fenomenu tej zabawki ale Martyna ją uwielbia.
5. Pomimo, że Mała jakoś nie jest miłośnikiem gryzienia silikonu, to ten słonik jakoś zdobył jej serce.
6. Drewniana grzechotka-biedronka.
7. Grzechotka z krówkami.
8. Absolutna rewelacja dająca zajęcie na długo dla rączek i nóżek.

9. To miłość od pierwszego wejrzenia! Najlepsze z całej lalki są stopy!;p

  • Bardzo dobry artykuł, przede wszystkim bardzo przydatny. Wiele dobrych rad. Dziękuje i pozdrawiam 🙂

    • Bardzo się cieszę i zapraszam częściej! 😉 Co jakiś czas będą się pojawiać się kolejne porcje sprawdzonych wskazówek 😉

  • Z synem podróżuje od pierwszych dni jego życia. To anioł w aucie – faktem jest jednak to, że do każdej wyprawy trzeba się dobrze przygotować

  • Z synem podróżuje od pierwszych dni jego życia. To anioł w aucie – faktem jest jednak to, że do każdej wyprawy trzeba się dobrze przygotować

    • Odpowiednie przygotowanie do połowa sukcesu 😉

  • Baza, w którą można wpiąć fotelik, montowana za pomocą Isofix jest nie tylko wygodna do wpinania i nie tylko ułatwia maluchowi machanie rączkami, ale przede wszystkim i ponad wszystkim zapewnia bezpieczne mocowanie fotelika, a zatem i bezpieczeństwo dziecku 🙂

    • Zgadzam się, baza niewątpliwie zwiększa bezpieczeństwo. W naszym aucie pasy były na tyle silne, że nie było możliwości prawidłowego zamontowania fotelika (bez bazy).

  • Wszystko niestety zależy od dziecka. Z moja córa nigdy nie wybrałabym sie w daleka podróż. To mijałoby sie z celem. Zero wypoczynku. Z tej perspektywy podziwiam. Samochodem do Hiszpanii z 5 miesięcznym dzieckiem 🙂

    • Zawsze dużo zależy od dziecka przy każdym przedsięwzięciu. Sporo też zależy od nastawienia rodziców 🙂 Maluchy mają specjalny radar na zestresowanych rodziców i same od razu też zaczynają się denerwować ..