Campingi na Bałkanach

Wakacje 2017 spędziliśmy na Bałkanach. Większość nocy spędziliśmy na campingach dlatego przygotowaliśmy dla Was informację na ich temat. W zestawieniu znajdziecie campingi na Słowenii, w Chorwacji, Czarnogórze i Albanii.

.

Camping Sobec (Słowenia)

Można spać zarówno w camperach, jak i namiotach. Byliśmy pod koniec lipca i bez problemu (bez wcześniejszej rezerwacji) znaleźliśmy miejsce. Choć oczywiście ludzi było sporo. Istnieje też możliwość wynajęcia bungolow’a, trzeba go jednak wcześniej zarezerwować. Na stronie Campingu Sobec znajdziecie mapkę.
Łazienek jest sporo więc nie trzeba pokonywać długich dystansów 😉 Są czyste i zadbane. Na terenie campingu jest sklep i restauracja.

Naprawdę świetny camping. Duża recepcja. Bez problemu dogadacie się w języku angielskim. Camping jest spory ale bez problemu można znaleźć kameralne miejsce. Jest sporo drzew. Dla nas było ważne aby móc schować się przed słońcem w cieniu. Jednak jeśli ktoś by miał ochotę na nocleg w pełnym słońcu to też pewnie coś znajdzie 😉

Całość jest naprawdę fajnie zagospodarowana, do tego wzdłuż części campingu płynie rzeka, a w jednej części znajdziemy również jezioro.

Aktualne ceny można sprawdzić na stronie www.sobec.si



.

Camping Adria Ankaran (Słowenia)

Camping jest naprawdę duży. W recepcji otrzymujemy numery wolnych miejsc. Możemy pójść zobaczyć i wybrać to które nam najbardziej odpowiada. Jest tutaj pełna infrastruktura, nawet basen. Jednak pomimo to nie czuliśmy się tutaj dobrze. Miejsca są dość małe. Jedno koło drugiego, całość tworzy campingowe uliczki. Zgodnie stwierdziliśmy, że tutaj czuliśmy się jak na parkingu przy autostradzie, także nie polecamy. To taki campingowy moloch! Dla nas na szczęście był to tylko jednodniowy postój w drodze do Koper i Piran. Jeśli jednak wybierzecie ten camping ze względu na położenie to aktualne ceny możecie sprawdzić na stronie campingu Adria Ankaran.
Wi-Fi bezpłatnie tylko przy recepcji.

.

Kamp Porton Biondi – Rovinj (Chorwacja)

Camping jest spory z pełną infrastrukturą. Pomimo, że miejsca również są dość małe to jednak atmosfera, która tu panowała była zgoła odmienna od od tego co zastaliśmy w Ankaran. Miejsca są pomiędzy drzewami. Nie daje to pełnego zacienienia ale jest wystarczające. Tutaj również możemy wybrać sobie jedno z wolnych miejsc, które otrzymamy w recepcji. łazienki są czyste i zadbane. Znajdziemy tutaj również restaurację oraz budkę z pieczywem. Na przeciwko campingu znajduje się bardzo fajna plaża z widokiem na starówkę. Jak poprzednio przyjechaliśmy bez rezerwacji i bez problemu znaleźliśmy miejsce. Camping jest na uboczu ale spacerkiem spokojnie można dojść do centrum. Nawet trochę żałowaliśmy, że ruszamy dalej, bo czuliśmy się tutaj naprawdę dobrze.
Aktualną ofertę znajdziecie na stronie portonbiondirovinj.com Jeśli zastanawiacie się czy warto zatrzymywać się na Półwyspie Istria to zajrzycie do wpisu Chorwacja – Półwysep Istria. W ramach pobytu camping udostępnia wi-fi na 60 minut dziennie. Jeśli potrzebujecie więcej musicie wykupić.

 


 

Camping Opatija (Chorwacja)

W porównaniu do innych Chorwackich campingów ten jest skromny. Jest tutaj bardzo dużo miejsca. Mało ludzi. Także jeśli szukacie spokojnego campingu bez super nowoczesnych udogodnień to jest to miejsce dla Was. Co ciekawe jest tutaj ogólno dostępne wi-fi co nie jest często. Jeśli planujecie korzystać to wybierając miejsce warto sprawdzić czy łapiecie zasięg. Spod campingu spacerkiem można dojść do centrum Opatji bardzo fajną drogą wzdłuż wody.  Po drodze jest kilka zejść, a gdy dojdziecie w okolicę centrum znajdziecie się na fajnej plaży (bardzo kamienista). Aktualna oferta znajduje się na stronie rivijera-opatija.hr


.

Camping KORANA – jeziora Plitwickie (Chorwacja)

Campingów w szeroko pojętej okolicy Parku Narodowego Jezior Plitwickich jest sporo. Zatrzymaliśmy się nawet na jednym czy dwóch po drodze, ale okazało się, że wolne miejsca były tylko na patelni (bez drzew). Z racji na wysoką temperaturę uznaliśmy, że nie wchodzi to w gre. Pojechaliśmy więc na camping, który znaleźliśmy w internecie jeszcze przed wyjazdem. Zarządza nim Park Narodowy, dzięki temu w ramach pobytu możecie skorzystać z bezpłatnego autobusu, który zawiezie Was do parku i potem odbierze (wyjazd 9.00, powrót 17.00). Warto skorzystać z tej opcji, bowiem miejsc parkingowych wokół wejść do parku nie ma dużo. Trzeba jednak wsiąść pod uwagę, że razem w Wami będzie jechał pełen autokar co oznacza kolejkę do wejścia 😉

Camping jest naprawdę duży. Spokojnie można znaleźć kameralne miejsce. Jest kilka dolinek do której można zjechać i rozbić obozowisko. Upewnijcie się tylko czy podjazd nie jest zbyt stromy. My mieliśmy problem żeby wyjechać. Kąt nachylenia był spory, a trawa śliska więc wyjeździliśmy na wstecznym, a i tak nie udało się za pierwszym razem 😉

Udogodnienia są na bardzo dobrym poziomie. Czyste duże łazienki, restauracja, sklep. Wszystko czego potrzeba.
Strona internetowa parku Korana wygląda niepozornie, ale zdecydowanie polecamy Wam to miejsce.



Dalej zjeżdżamy w stronę Dalmacji. Po drodze postanowiliśmy się zatrzymać w okolicy Trogiru. Pierwszy camping do, którego trafiamy nie miał miejsc (po raz pierwszy się nam zdarzyło). Ostatecznie wyszło nam to na dobre, bo trafiliśmy na

.

Camping LABADUSA (Chorwacja)

Znajduje się na końcu świata 😉 Jednak warto tam zajrzeć. Obsługa jest bardzo miła. Jak na wszystkich campingach bez problemu dogadacie się w j.angielskim. Camping nie jest tak nowoczesny jak wcześniejsze ale niezwykle urokliwy. Prąd jest tutaj z agregatów, a woda z beczek. Rano samochód dowozi świeże pieczywo, więc jeśli macie ochotę odpocząć na tutejszej plaży to nie musicie  nawet jechać do sklepu. Co do plaży jedna z ładniejszych na jakich byliśmy. Czysta, zadbana. Widać, że obsługa o nią dba. Widzieliśmy jak panowie z obsługi grabili aby było czysto i równiutko. Na miejscu jest też restauracja.


Zdecydowanie polecamy! Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej labadusa.com Naszą relację ze Splitu i Trogiru znajdziecie we wpisie Dalmacja – 4 miasta, które musisz zobaczyć!

Ostatni camping z jakiego korzystamy w Chorwacji jest w okolicach Dubrownika. W samym sercu Dubrownika jest camping jednak ceny są takie, że zwalają z nóg. Dlatego decydujemy się na camping kilka kilometrów za miastem.

.

Camping KATE (Chorwacja)

Północna Chorwacja to duże campingi z bogatą infrastrukturą. Gdy zjeżdżamy na południe kraju takich miejsc raczej jest niewiele. Większość z nich to przydomowe małe pola na których można rozbić się zarówno namiotem jak i zaparkować camperem. Ciężko znaleźć jednak takie, gdzie będziemy osłonieni od słońca.
Camping Kate choć jest niewielki to są podstawowe rzeczy niezbędne do biwakowania. Są drzewa, jest przyjemna obsługa mówiąca w języku angielskim. Są czyste łazienki. Jedynie nad morze trzeba się przejść kawałek (z powrotem pod górę) ale da się przeżyć. Parę metrów od campingu jest przystanek autobusowy, który dowiezie Was bezpośrednio do Centrum Dubrownika. Sprawdźcie tylko gdzie wysiąść, bo my zrobiliśmy błąd i pojechaliśmy aż na dworzec autobusowy, który okazał się być godzinę drogi pieszo od centrum.

Jest też możliwość popłynięcia w jedną bądź w dwie strony łódka spod campingu do Dubrownika.
Aktualną ofertę campingu możecie sprawdzić na stronie campingkate.incroatia.info

.

Camping Maslina – Petrovac na Moru (Czarnogóra)

To nasze największe rozczarowanie. Sam camping nie był zły. Dużo zacienionych miejsc. Łazienki raczej średnie. Pan z obsługi mówił łamanym angielskim. Pan był dość specyficzny 😉 ale można było się dogadać. Natomiast tutejsza plaża to jakiś koszmar. Przeraźliwie brudno. W piasku pełno śmieci. Po kilku minutach odechciało nam się kąpania i wróciliśmy na camping. Aktualną ofertę znajdziecie na stronie campingmaslina.com


Na koniec zostawiliśmy ostatni camping. Nasz wyjazdowy faworyt znajduje się w Albanii.

.

Camping Legjenda (Albania)

Znajdziecie tutaj basen, fajnie zorganizowaną przestrzeń, przemiłą obsługę i basen. Tutaj nasze dziewczyny czuły się najlepiej. Martyna wychodziła na boso na trawę i tańczyła! Obsługa jest miła i pomocna. Łazienki są czyste i zadbane. Tak jak na większości campingów można skorzystać z (dodatkowo płatnej) pralki. Nie jest to super nowoczesny camping. Po niektórych elementach wyposażenia widać już upływ czasu, jednak atmosfera która tutaj panuje jest świetna.
Na miejscu jest też bardzo fajna restauracja. Przemili kelnerzy, smaczne jedzenie i możliwość płacenia w 3 walutach (euro, dolary, albańskie leki). Ceny samego campingu podane są w euro.

Nam spodobało się tutaj na tyle, że specjalnie zmieniliśmy trasę drogi powrotną by zatrzymać się jeszcze na jedną noc. Aktualną ofertę znajdziecie na stronie campinglegjenda.com

Przy okazji odsyłamy Was do naszego wpisu Co warto zobaczyć w Albanii i ile kosztuje miesiąć na Bałkanach.

.

Dlaczego wybraliśmy campingi, a nie kwatery prywatne?

Początkowo mieliśmy w planach wynajem apartamentów. Jednak po wysłaniu kilku zapytań okazało się, że w Chorwacji (gdzie spędzaliśmy najwięcej czasu) większość właścicieli preferuje wynajem na 7 / 14 dni. Co kolidowało z naszymi planami. Szybko doszliśmy więc do wniosku, że campingi będą dla nas zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że przed wyjazdem nie musieliśmy dokonywać żadnych rezerwacji. Co w praktyce oznaczało, że mogliśmy swobodnie dostosowywać plan zwiedzania do swoich potrzeby bez trzymania się sztywnych ram czasowych.
Dzięki temu, że spaliśmy na campingach, nie korzystaliśmy z klimatyzacji, która jest obecna w większości kwater prywatnych. Dzięki temu zarówno my jak i dziewczyny szybko i bez problemów zaaklimatyzowaliśmy się do wysokich temperatur.

Pod koniec wyjazdu zdecydowaliśmy się też na kilka noclegów w hotelach / hostelach. Rezerwowaliśmy je z zwykle wieczór przed planowanym przyjazdem i ani razu nie mieliśmy problemu aby znaleźć nocleg na 1 noc w rozsądnej cenie w miejscu, które nas interesowało (np Sarajewo).

Jeśli mielibyśmy wybrać najlepsze campingi z odwiedzonych przez nas to były by to: Camping Legjedna w Albanii, camping Sobec na Słowenii, camping Porton Biodni w Chorwacji oraz camping Labadusa również w Chorwacji. Dalej camping Korana przy jeziorach Plitwickich oraz Opatija. Camping Kate niedaleko Dubrownika jest taki po prostu, przenocować i pojechać dalej. Bez emocji 😉 Najmniej przypadł nam do gustu camping Maslina (ze względu na plażę) a totalnym nieporozumieniem był dla nas camping Ankaran.