Tydzień na Korfu, co, gdzie i za ile?

Zwykle podróżujemy samochodem. Czasem mamy jednak ochotę na szybką teleportację w jakieś ciepłe miejsce, odległe nam kulturowo, kulinarnie, przyrodniczo bądź architektonicznie. Od dawna przymierzamy się do lotów na Maltę. Nawet udało nam się znaleźć bilety w dobrych cenach ale zanim udało nam się zatwierdzić urlop, ceny poszły na tyle do góry, że uznaliśmy że nie warto za taką cenę lecieć 😉 Krótkie poszukiwania kolejnych biletów w podobnym terminie i wybór padł na Korfu.

Lecieliśmy liniami Rayanair. Z Polski na Korfu można polecieć z Warszawy (Modlin), Poznania, Rzeszowa i Katowic. Wizzair lata natomiast tylko z Warszawy Chopina. My ze względu na godziny lotów zdecydowaliśmy się na wylot z Rzeszowa i powrót do Poznania (staramy się w miarę możliwości unikać bardzo wczesnych i bardzo późnych lotów). Dzięki czemu przy okazji mieliśmy okazji spędzić chwilę w z każdym z tych miast, zresztą o naszej wizycie w Poznaniu możecie przeczytać we wpisie 1 dzień w Poznaniu z dzieckiem.

.

KORFU DZIEŃ 1

.

Wylot mieliśmy o 9.40 na miejscu byliśmy 12.40. Z racji, że oba lotniska są małe to całość przebiegła bez opóźnień (co jest w zasadzie standardem na trasie Gdańsk-Londyn). Początkowo nie planowaliśmy wypożyczać samochodu dlatego pieszo przeszliśmy z lotniska na Dworzec Autobusowy Green Buses (połączenia między miastowe). Na miejscu okazało się, że połączeń autobusowych jest stosunkowo niewiele. Najbliższy i w zasadzie jedyny autobus jadący po południu do Sidari (i większości innych miast) odjeżdżał o 17.00. Z racji, że mieliśmy sporo czasu poszliśmy zjeść (tuż obok dworca znajduje się Bolier Crepe) i na zakupy do Lidla.

Jeśli planujecie wybrać się na Korfu i korzystać z komunikacji publicznej to tutaj możecie sprawdzić jak wygląda siatka połączeń rozkład Green Buses 1, rozkład Green Buses 2.

.

Korfu to górzysta, grecka wyspa, położona u Wybrzeży Albanii. O zróżnicowanym ukształtowaniu terenu przekonaliśmy się już od samego początku. Sidari położone jest zaledwie 37km od Korfu, jednak ze względu na wąskie i kręte drogi przejazd zajmuje około godziny.
Tego dnia starczyło nam jeszcze czasu na krótki spacer po Sidari, które przed sezonem jest ciche i spokojne, a plaże no cóż.. nie zachwycają. Podejrzewamy, że w sezonie wygląda to inaczej ale w czasie naszego pobytu były zaniedbane, brudne, a sam “piasek” nie zachęcał by na nim usiąść. Udało nam się jednak znaleźć nieduży plac zabaw, który odwiedzaliśmy praktycznie każdego dnia.

.

.

KORFU DZIEŃ 2

.

Kolejnego dnia zdecydowaliśmy się na dość długi spacer w poszukiwaniu piaszczystej plaży i pięknych widoków. O ile z tym drugim problemu nie było, o tyle piaszczystej plaży tego dnia nie znaleźliśmy. Natomiast zobaczyliśmy całkiem sporo zakątków, gdzie zapewne mało który turysta się zapuszcza. Zdecydowanie warto choć jeden dzień przeznaczyć na piesze włóczenie się po okolicy. Można wówczas z nieco innej perspektywy zobaczyć mijane miejsca.

.

 

Nasza trasa miała 11 km. Z racji, że Martyna większość drogi pokonała na swoich nogach to była to dla nas całodzienna wycieczka. Zwłaszcza, że po drodze nie brakowało postojów na oglądanie widoków, robienie zdjęć, odpoczynek czy zbieranie kamieni. W czasie wędrówki odwiedziliśmy m.in. opisywany w każdym przewodniku Canal d’Amour i malownicze Loggas Beach.

Szczerze mówiąc Canal d’Amour nie zrobił na nas jakiegoś szczególnego wrażenia. Może dla tego, że mieliśmy za sobą już kilka ładnych kilometrów i mnóstwo przepięknych widoków o których nie piszą w przewodnikach.

.

.

Z czym nam się kojarzy Korfu po tym spacerze?

Z porzuconymi samochodami, które stoją gdzieś w trawie i zarastają tam zapomniane przez wszystkich. Z kontrastem. Z jednej strony wypasiona willa, a tuż obok rozpadająca się chatka. Tu ludzie wciąż (w większości) wiodą proste życie, znacznie wolniejsze niż my. Nie przywiązują takiego znaczenia do posiadania rzeczy. Większość samochodów, które spotkacie na drodze to stare pick up’y. Poobijane, często nie mają nawet wszystkich świateł. Jeśli na drodze mija Was nowe auto, które wygląda jak prosto z salonu na 95% jest to auto z wypożyczalni. Swoją drogą łatwo je rozpoznać, bo zdecydowana większość aut, niezależnie od firmy jest biała. Foteliki samochodowe dla dzieci nadal nie są standardem. Naszym hitem, była rodzina jadąca starą 3 osobową półciężarówka. Za kierownicą mężczyzna z małym dzieckiem na kolanach!, a obok kobieta z dwójką na kolanach.

Okolicę Loggas Beach zdecydowanie wpisuje się w nasze gusta. Przepiękny kolor wody, skalisty brzeg i góry w tle ♥ Niech Was nie zwiedzie nazwa. Plaży (piaszczystej) tutaj nie ma. W tym miejscu znajduje się przepięknie położona restauracja, niestety była jeszcze zamknięta.

.

KORFU DZIEŃ 3

.

Miejscem, które trzeba odwiedzić jest stolica wyspy. Zdecydowanie inna niż inne miasteczka. Większa, bardziej zatłoczona, bardziej nowoczesna, ale nie mniej urokliwa. Nam się podobało. Uwielbiamy wędrować po małych wąskich uliczkach. Zwłaszcza gdy temperatura nie jest ani za wysoka, ani za niska. Gdy możemy kupić wałówkę i w parku zrobić mini piknik i dalej ruszyć w poszukiwaniu wyjątkowych miejsc, jakich w Kerkiri nie brakuje. Nie będziemy się powtarzać za przewodnikami, które szczegółowo opisują poszczególne zabytki, napiszemy krótko, że w Korfu znaleźliśmy przepiękne widoki, fajne stare miasto, błękitną wodę, przestronny park, całkiem spory plac zabaw i nie najgorsze jedzenie. Zresztą sami zobaczcie, czasem obraz mówi więcej, niż słowa.

.

KORFU DZIEŃ 4

.

W końcu znaleźliśmy upragnioną, piękną, szeroką, czystą piaszczystą plaże. Agios Georgios Beach. Poza nami były dwie osoby. Można by tutaj siedzieć godzinami. Zresztą pomimo, że byliśmy na Korfu niepełny tydzień to nie skończyło się na jednej wizycie ♥ Martyna robiła babki z piasku, Agatka z zafascynowaniem przesypywała piasek z jednej ręki do drugiej, a my.. cieszyliśmy się słońcem, pięknymi widokami i tym wspólnym czasem ♥

Choć nie łatwo było wyciągnąć dziewczyny z plaży. Pojechaliśmy dalej, nad jedyne jezioro na wyspie – Korisson. Znajduje się ono na południu. Około 60km od Sidari, 30 km od Korfu Town. Z jednej strony widać morze, z drugiej jezioro. Te dwa zbiorniki wody oddziela tylko wąski skrawek wody. Jeśli szukacie spokojnego miejsca, szerokiej piaszczystej plaży to z całą pewnością powinniście tutaj zajrzeć, choć nasze serce zabiło mocniej na Agios Georgios Beach.
Ps. Nie gwarantujemy, że w sezonie będzie tu pusto. W środku lata wszędzie jest tłoczno 😉

.

KORFU DZIEŃ 5

.

Kolejnego dnia zjeżdżamy na południe wyspy. Tym razem najdalej jak się da. Przewodniki wspominały, że kraniec wyspy tętni życiem. Jednak przed sezonem jest wręcz przeciwnie. Jest pusto. Żywej duszy nie widać. Robimy krótki objazd po okolicznych miejscowościach, błądzimy w poszukiwaniu najdalej wysuniętego punktu na południu, którego ostatecznie nie znajdujemy i ruszamy dalej do ..

Corfu Rescue Donkey Miejsce, w którym pracują pasjonaci. Tak opowiadają o osiołkach, że aż chce się słuchać. Opiekują się zwierzętami, które mieszkańcy porzucili ze względu na podeszły wiek bądź choroby. Utrzymują się z darowizn, bowiem grecki rząd nie wspiera w żaden sposób ich działań. Brawo dla nich!

 .
PLAŻA PALEOKASTEITSA

Starczyło nam jeszcze czasu aby wybrać się na jedną z najpopularniejszych plaż Korfu. Paleokastritsa opisywana jest chyba w każdym przewodniku turystycznym. Położenie ma przepiękne. Jednak sama plaża jest dość mała i wąska. Także w sezonie na pewno ciężko będzie o takie zdjęcia jak poniżej 😉

 

.

.

KORFU DZIEŃ 6

.

Dzień szósty to znak, że niestety zbliża się koniec naszego wyjazdu. Odwiedzamy jeszcze wioskę, która zdaje się być na końcu świata. Jedzie się do niej wąską, krętą, długą drogą. Gdy zaczyna się już wątpić czy to aby na pewno tędy, bo dawno zniknęły wszelkie zabudowania w końcu dojeżdża się na miejsce. Stara Perithia. Kiedyś była jedną z najbogatszych wiosek Korfu, dziś praktycznie nie zamieszkała. Kilka starych budynków zaadaptowano na restauracje, część popada powoli w ruinę. Niektóre są na sprzedaż, także jeśli ktoś szuka swojego M to wiecie już gdzie szukać.

Ostatnie miejsce, które odwiedziliśmy przed wylotem znajduje się nieopodal lotniska. Chcieliśmy sobie zrobić selfie z samolotem. Niestety z racji, że na Korfu ruch samolotowy jest dość mały nie udało się nam to. Mieliśmy do wyboru albo zrobić sobie selfie z samolotem albo polecieć tym, że samolotem do domu. Także chyba domyślacie się na które rozwiązanie się zdecydowaliśmy.

Trzeba jednak przyznać, że okolica tego miejsca jest niezwykle urokliwa. Mały biały klasztor na miniaturowej wysepce Vlacherna zdobi wiele pocztówek. Można stąd też popłynąć łódką, na drugą wyspę, znajdujące się nieopodal (Pontikonisi, nazywana ze względu na kształt, Mysią). Wyspa jest maleńka ale warta uwagi.

Wyspa Korfu jest najdalej wysuniętą na północ, wśród Wysp Jońskich. Około 65% procent powierzchni wyspy zajmują ziemię rolne, z czego zdecydowaną większość stanowią uprawy oliwek. Jeśli szukacie umiarkowanego słońca, fantastycznych widoków, kontaktu z naturą i braku pełnej komercjalizacji oraz nachalnych sprzedawców to zdecydowanie powinniście wybrać się na Korfu przed lub po sezonie.

 

KOMUNIKACJA PUBLICZNA / WYNAJEM SAMOCHODU

Początkowo planowaliśmy, że z racji na niewielkie rozmiary wyspy będziemy się przemieszczać komunikacją publiczną. Szybko się jednak okazało, że w takim wypadku niewiele uda nam się zobaczyć. Aby gdziekolwiek dojechać musielibyśmy najpierw dojechać do Korfu Town i dopiero tam przesiąść się na autobus do kolejnej miejscowości. Także poruszanie się autobusami ma tak naprawdę racje bytu tylko jeżeli nocleg ma się w Korfu Town (Kerkiria).
Drugiego dnia pobytu stwierdziliśmy, że jeśli chcemy zobaczyć więcej atrakcji wyspy, musimy wypożyczyć samochód. Po przejrzeniu wielu różnych ofert zdecydowaliśmy się na Value Plus. Jest to miejscowa wypożyczalnia, która w porównaniu do międzynarodowych firm wypadała o około 30 euro taniej. Koszt wypożyczenia samochodu na pełne 3 doby wyniósł nas 99 euro z pełnym ubezpieczeniem i 2 fotelikami. Nie możemy złego słowa powiedzieć na temat firmy. Auto czekało przygotowane, same formalności poszły sprawnie. Zapłaciliśmy gotówką, nie było konieczności podawania karty kredytowej. Jedyne co nam średnio pasowało to standard fotelików dla dzieci, ale chyba w każdej wypożyczalni jest podobnie.

DROGI NA KORFU

Drogi zwykle są wąskie i kręte. Nie brakuje zakrętów o 180 stopni o dużym nachyleniu. W dużej części drogi są dobrej jakości, choć trzeba być ostrożnym. Zdarzyło nam się, jadąc wzdłuż wybrzeża, że za zakrętem zapadła się droga. Tak, że absolutnie nie dało się nią przejechać. Parę kilometrów dalej z kolei droga została przysypana przez spadające z głazy. Dla niewprawionego kierowy poruszanie się po Korfu może być dość stresujące, ze względu na górzysty teren.
Jeśli decydujecie się na wypożyczenie samochodu, to koniecznie z pełnym ubezpieczeniem. Dość łatwo, nawet przy ostrożnej jeździe) o przerysowanie auta.

.

CENY NA KORFU 2018

Bilety lotnicze  – od 56zł w górę 😉 w jedną stronę. Jeżeli planujecie jechać z dzieckiem do ukończenia 2 roku życia to pamiętajcie, że bilet dla niemowlaka ma stałą cenę. W Rayanair 120zł  w jedną stronę.

Noclegi – my za noclegi zapłaciliśmy 671zł choć na pewno dało się taniej jeśli byśmy dokonali rezerwacji wcześniej. Zdecydowaliśmy się na apartament Fridas Garden.Mieliśmy do dyspozycji duży, przestronny apartament z dwiema sypialniami + aneks kuchenny i łazienka + 2 balkony. Jeśli dokonacie rezerwacji poprzez  ten link booking.com to otrzymacie 50zł zniżki 🙂

Wypożyczenie samochodu – 3 dni 99 euro ((Value Plus)

Paliwo – łącznie na paliwo wydaliśmy 40 euro. Przejechaliśmy wyspę wzdłuż i wszerz 😉

Komunikacja publiczna – autobus na trasie Korfu – Sidari 3,70 euro / osoba

Na bilety autobusowe wydaliśmy niecałe 15 euro (2 * 2 bilety)

Jedzenie i picie na mieście:

frytki – 2,5 euro

piwo – 3-5 euro

Happy Meal w Mc donald – 4 euro

pita -3 euro

obiad w lokalnej restauracji dla dwóch osób + głodnej 3 latki i młodszej siostry – 25 euro  (filer z kurczaka + frytki, lokalne danie z jagnięciny)

Zakupy spożywcze (lidl):

mleko – 0,78 euro

makaron – 0,8-1,2 euro

herbata – 1,2 euro

woda mineralna 1,5l – 0,4 euro

wino -od 3 euro

kawa – od 2,5 euro

parówki 2,5 euro

ser 300g -1,8 euro

chleb – 1,5 euro

lody (w lokalnym sklepie) – ok 2 euro

Łącznie na szeroko rozumiane zakupy spożywcze wydaliśmy około 150 euro